SOLIDARNOŚĆ OŚWIATA – Komisja Międzyzakładowa nr 387 w Warszawie

Jeszcze raz o „godzinach karcianych” – List Małopolskiego Kuratora Oświaty

       Ta wizja przestraszyła pewnie większość samorządów. Zaczęło się wielkie kombinowanie, co zrobić, żeby zlikwidowany zapis Karty Nauczyciela o dodatkowych godzinach dalej funkcjonował, najlepiej w zwielokrotnionej liczbie godzin, może w wymiarze 3 albo jeszcze lepiej 7 godzin.

 

Szanowni Państwo
Nauczyciele, Dyrektorzy Szkół i Placówek, Samorządowcy,

Wsłuchując się uważnie w dyskusję wokół likwidacji tzw. „godzin karcianych”, odkrywam ze zdumieniem, jak powszechnie niewiele wiadomo o specyfice pracy nauczyciela. Niewiedza nie przeszkadza w formułowaniu opinii, najczęściej krzywdzących nauczycieli. Czytamy w rozlicznych mediach, że teraz bez tychże godzin karcianych nie będzie w szkołach zajęć dodatkowych, kółek zainteresowań, zajęć wyrównawczych. Okazało się, ni mniej, ni więcej, że polska szkoła godzinami karcianymi stoi. Jak ich nie będzie, uczniom pozostaną jedynie lekcje wg. obowiązkowej siatki godzin, a po lekcjach, wiatr będzie hulał w szkołach. Chyba, że samorządy zapłacą za dodatkowe zajęcia. Ta wizja przestraszyła pewnie większość samorządów. Zaczęło się wielkie kombinowanie, co zrobić, żeby zlikwidowany zapis Karty Nauczyciela o dodatkowych godzinach dalej funkcjonował, najlepiej w zwielokrotnionej liczbie godzin, może w wymiarze 3 albo jeszcze lepiej 7 godzin.
To nie jest uszczypliwość z mojej strony, lecz autentyczne dane, które otrzymuję z całej Małopolski. Aby, ukrócić ten proceder zdecydowałam się na umieszczenie informacji na stronie internetowej w formie komunikatu Małopolskiego Kuratora Oświaty, gdzie piszę, iż narzucenie obowiązkowych, dodatkowych, systematycznie realizowanych godzin dla nauczyciela jest niezgodne z prawem. Zaznaczyłam równocześnie, że zgłoszone przypadki łamania prawa będę zgłaszać do odpowiednich organów.
Zniesione nowelizacją Ustawy Karta Nauczyciela w 2016 r. „godziny karciane” spowodowały ogromne zamieszanie, tak jakby „godziny karciane” od zawsze istniały w szkole, a nawet były warunkiem sine qua non istnienia szkół.
Tymczasem, „godziny karciane” zostały wprowadzone do szkół 1 września 2009 r. Wtedy, jako prezes Towarzystwa Nauczycieli Szkół Polskich mocno protestowałam. Poniżej zamieszczam artykuł, jaki w tamtym czasie opublikowałam na stronie internetowej TNSP. Usiłowałam zaskarżyć wprowadzenie faktycznej zwyżki pensum pod przykrywką art.42 ust.2 punkt 2 litera a i b Ustawy – Karta Nauczyciela do Trybunału Konstytucyjnego. Mimo złożonego wniosku przez prawnika Posła Maksa Kraczkowskiego, Trybunał Konstytucyjny uznał sprawę za niezasługującą na uwagę tego gremium i nie podjął się jej wyjaśnienia. Tak, więc zostały dodatkowe godziny pracy nauczycieli i stały się częścią składową pensum nauczycieli.

W powszechnej awanturze w sprawie rzekomych, samych negatywnych skutków likwidacji „godzin karcianych”, nie znalazłam w żadnej publikacji prasowej z ostatnich miesięcy nawet próby dociekania, jak przed „godzinami karcianymi” organizowano zajęcia dodatkowe w szkołach, bo chyba takie się odbywały? Tym, którzy nie pamiętają, pragnę powiedzieć, że faktycznie były. Przed wprowadzeniem tzw. „godzin karcianych” finansowały je samorządy, a i wcześniej również je realizowano, choć nauczyciele nie otrzymywali z tego tytułu dodatkowego wynagrodzenia. W zależności od potrzeb, nauczyciele pracowali z uczniami na kółkach zainteresowań, wyrównywali braki, jeździli na wycieczki, zielone szkoły, organizowali uroczystości szkolne i realizowali plan wychowawczy szkoły. Nie zawsze były to tylko zajęcia zaplanowane w sierpniu, ale także te, które odpowiadały na realne potrzeby, jakie pojawiały się podczas roku szkolnego. Dokumentowano tę pracę najczęściej w sprawozdaniach półrocznych, czy rocznych, a także w dziennnikach. To był czas, gdy każdy nauczyciel, świadomy swojej odpowiedzialności za postępy w nauce i wychowanie ucznia podejmował decyzje o prowadzeniu odpowiednich zajęć. Wolny, odpowiedzialny za swoje decyzje nauczyciel. Zadekretowane „godziny karciane” wprowadziły od 1 września 2009 r. obligatoryjny przymus przeprowadzenia i dokumentowania dodatkowych godzin z uczniami. Rosła biurokracja i niechęć nauczycieli do podejmowania kolejnych zajęć z uczniami, bo przecież trzeba było je odpowiednio „ubrać” w obudowę papierową, przeprowadzić ewaluacje, przekazać sprawozdania, zmierzyć postępy uczniów itd. Często biurokratyczne procedury zabierały więcej czasu nauczycielom niż zajęcia z uczniami. Każdy nauczyciel oceniany był z ilości dostarczonych papierów, a uczeń już nie mógł, jak poprzednio liczyć na podobnie mocne zainteresowanie nauczyciela jego osobą. Na dodatek okazało się, że w myśl krzywo postrzeganej nowoczesności nauczyciel tak naprawdę nie jest w stanie samodzielnie opracować właściwych zajęć dla uczniów, ani ich odpowiednio przeprowadzić bez serii szkoleń. Nauczyciele masowo zaczęli „zaliczać” kolejne kursy, całe Rady Pedagogiczne ćwiczono bardzo intensywnie aż doszli wszyscy do takiego stanu, że żadne nowe działanie, żadnej wskazówki ministerialnej bądź innej ważnej dla edukacji instytucji, nie można było wprowadzić w życie korzystając jedynie z własnego rozumu. Potrzebny był trener, mentor bądź lider i ich instrukcje przekazywane na wielogodzinnych szkoleniach i warsztatach. Nauczyciel – niewolnik, ubezwłasnowolniony przez szybko powstajace firmy, które najczęściej za pieniądze unijne, przejęły bardzo intratny pod względem finansowym rynek szkoleń. Uważam, że czas najwyższy przywrócić godność nauczycielom polskim. To nauczyciel codziennie pracując z uczniami wie, gdzie jest potrzebna jego pomoc albo działanie wspomagające rozwój uczniów. Wie również jak z nimi pracować. Naprawdę, nie wierzę aby pedagodzy nie podejmowali tych zadań dlatego, że nie mają płacone osobno za godziny spędzone z uczniami. Poza tym, przecież nie jest tak, że zajęcia dodatkowe należy realizować tylko siłami nauczycieli z danej szkoły. Są także instytucje wspomagające szkołę, takie jak Młodzieżowe Domy Kultury, czy Poradnie Psychologiczno –Pedagogiczne. Również większość muzeów proponuje szeroką gamę lekcji tematycznych. Twierdzę, że należy bardzo przebudować system edukacji, tak aby był on naprawdę stymulujący wszechstronny rozwój dzieci i młodzieży i wychowywał do wartości, a do osiągnięcia tego celu jest potrzebne zbudowanie całej sieci współpracujących ze sobą instytucji. Znane mi Młodzieżowe Domy Kultury stanowią świetne uzupełnienie oferty szkolnej, to właśnie takie miejsca, gdzie uczniowie nie tylko dobrze się bawią ale także nabywają nowych umiejętności pod okiem specjalistów, innych niż ci szkolni. Rokrocznie podziwiam osiągnięcia wychowanków MDKów, uczestniczę w festiwalach teatralnych, przeglądach muzycznych, turniejach tańca. Oglądam prace malarskie, wyroby ceramiczne, koronkarskie i inne, których nie sposób wymienić. To dokładnie jest tak, że nie „karcianymi godzinami” polska szkoła stoi, ale dobrym nauczycielem i dyrektorem. Proponuję, aby zamiast stosować przymus pracy na wzór odrabianej pańszczyzny, pozwolić działać nauczycielom, którzy najlepiej znają swoich uczniów, a także dyrektorom, bo to oni odpowiadają za całość oferty zajęć rozwijających uzdolnienia dzieci młodzieży.

Barbara Nowak
Małopolski Kurator Oświaty

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.